czwartek, 23 października 2014
poniedziałek, 6 października 2014
Wykańczanie;)...
W sensie, że "ogryzek" wykończony został!!!!
Oczywiście następny już w drodze;)...i się proszę cudów nie spodziewać;)
hahahahahaha
A tu trochę spamu zdjęciowego co mi go dziś Dziecko uczyniło;)
W jesiennych barwach i w słoneczku jesiennym...
Muszę przyznać,że jest cieplutki i miły...włóczka z wełną....
będzie grzała w chłodne dni;)!
No i pasuje mi do "zewnętrza";) zarówno mojego jak i obejścia;)
I jeszcze jednen "ogryzek"....
6-cio centymetrowy "koleś" grzał sie na moim filarze ...
po bliższych oględzinach stwierdziłam, że biedakowi brak jednego odnóża...
Biedne stworzonko...ktoś mu nóżkę wyrwał...i to nie byłam ja...
Zapewne jakiś "szczur w piórach"...
znaczy ptaszyna;) głodna co miała chęć na świerszczowe udko;)
Pozdrawiam jesiennie i goraco
Dominika
wtorek, 30 września 2014
Ogryzki i gumiaki....
"Ogryzki" się robią....
W kolorach ogryzkowo- jesiennych...nie moich;)
Ale nie brzydkie są...i ciepłe...i nawet z niezłych materiałów powstają...
hmmm...
Niedługo zaatakuje czerwienie;)
W tak zwanym międzyczasie popadłam w lekka kałabanię;)
Dziecko me... Agatką zwane -przecudnej urody oraz niezgorszego charakterku molestowała mnie o gumiaki;)
Znaczy zestaw gumeczek do plecenia byle czego...znaczy bransoletek najwyższego gumiakowatego lotu;)
Podobno wszyscy, ale to absolutnie wszyscy plotą...
W to nie wątpiłam, ale żeby zaraz gumki....
;)
Z okazji Dnia Chłopaka...
każda okazja jest dobra....
zakupiłam zestawik niewielki...gumeczek z akcesoriami...
Dziecko zagłębiło się w instrukcji...
Instrukcja okazała się być w języku obcym;)
Dziecko zniechęciło się po 5 min...
ale bransoletek nie chciało odpuścić...
Wyszło z założenia,że skoro to się da robić rękoma...
skoro w zestawie jest cos co jest szydełkiem...
To matka da radę...niby racja...no bo jak nie matka to kto niby?
Instrukcja w języku obcym...nic to... nie znam języka...ale jest też w języku obrazkowym-
BINGO!
Matka ten język zna i rozumie;)
Się wzięła dorwała ...
I teraz plecie trzy po trzy...albo dwie po dwie...
Plecenie gumek wciąga!!!!!
No i siedzę wieczorowa porą...oplatam jakieś banialuki...patrzę,czy się krzyżują...itd...itd...
Jutro kupię więcej gumek...
Koniecznie...
Dobrej nocy...
poniedziałek, 22 września 2014
Pozytywny wpływ "wstrząsów";)
Że zmieniliśmy lokum- już wiadomo.
Lokum zmieniły także moje włóczkowe zapasy.
Mieszkały sobie one cichutko jak myszki pod miotłą- poupychane tu i tam. Nawarstwione jak łuski na cebuli;)
Nikomu nie wadziły...nawet nie miauknęły...nie niepokojone przeze mnie ani nawet przez mole;)
Nikt nie śmiał tknąć zębem ...ani czas ani mól;)
Do czasu!
W momencie przeprowadzki wszystko poddało się wstrząsowi, zmianom i ruchom...prawie tektonicznym;)
To co było bliżej powierzchni wpadło na łeb na szyję do worka.
I zgodnie z przypowieścią biblijną
"ostatni będą pierwszymi"...
najbardziej zakamuflowane,
motki ujrzały znowu światło dzienne;)
I te co o nich słuch zagną i te stare zleżałe...otrząsnęły się spuszyły...
i zalśniły nowym blaskiem i jakością!
No i się okazało, że chcą na druty i chcą na szydełko i chcą zaistnieć na maxa...teraz, natychmiast!!!!
W nowych konfiguracjach...zyskały nową jakość i nowy look...
No i mam stos zupełnie nowych włóczek i zupełnie nowych pomysłów na nie;)
A tak notabene...ileż to człowiek "chomikuje"...
W razie wojny chłodu i pomoru czy nudy
-jestem zabezpieczona ,że hej!
hahahahahaha
Pchają się jak oszalałe...normalnie nie wiem co mam z nimi począć....część już uwolniłam...
Różne przedpotopowe akryle i anilany szeleszczą mi do ucha"odleżałyśmy swoje"...dawaj nas na druty , dawaj...
do roboty babo bo mamy już dosyć;)
Tu fotki tych co wpadły mi w oko i w ręce...i idą na pierwszy ogień!
No i się rzuciłam jak szczerbata na suchara.
Pierwsze do raportu stanęły resztki...gromadzone latami;)
Ruszyła produkcja "ogryzków" na szeroka skalę...
Produkcja podkładek....
Ogryzki kocham i uwielbiam...robić i nosić...
Więc robię co mogę, ale rączki mam dwie zaledwie;)
Chusta...nie w moich kolorach;)
Ale w sumie nic jej nie brak...wszak sezon prezentowy czas zacząć...by do zimy zdążyć;)
No a dla ciekawych zalążek mojej pracowni;) hahahahah
W trakcie "klucia się"
Z tego okna widzę wszystko...i wszystkich;)...zbliżających się do mojego domostwa.
Zwie się więc " służbówką" niby ,że ja na posterunku...czyli na służbie;)
i "pacze" co się dzieje;)
Chyba zostałam zdegradowana z matki na konsjerżkę, ale trudno;) ktoś tu rękę na pulsie musi trzymać;)...
Przy tym biurku pisze do Was...i pozdrawiam serdecznie!
Dominika
niedziela, 14 września 2014
Powrót....
Dawno mnie tu nie było...blog zarósł pajęczyną i kurzem...
Ale już jestem!
Od ostatniego posta zmieniło się bardzo dużo w moim życiu.
Przede wszystkim zmieniłam miejsce zamieszkania a co za tym idzie dostawcę internetu hahahahah.
Na reszcie go mam więc powróciłam do żywych;)
W związku z radykalnymi zmianami jakie zachodziły i wciąż zachodzą u mnie nie mam specjalnie czym się pochwalić.
W sensie robótkowym oczywiście.
Tak więc donoszę uprzejmie, że stałam się właścicielka domostwa jednorodzinnego...swojego kawałka podłogi oraz kawałka gleby, ziemi, a co za tym idzie i swojego nieba, którym nie muszę się dzielić z nikim poza ptakami;)
Dom mój jest absolutnie piękny i idealny!
Jest urody przecudnej i gabarytu odpowiedniego dla rodziny z dziećmi nadpobudliwymi ruchowo;)
Dom wygląda tak...jest nico nieśmiały więc ukrył się za milinem,i kokietuje z za krzaka;)
Jest doskonały w każdym calu.
Znalazło się w nim nawet miejsce dla mnie i moich działań na polu rękodzielniczym!
Jestem szczęśliwa!
Nie dlatego bynajmniej, że uprzednio byłam bezdomną;)
Nie oczywiście, że nie....ale ostatnie 10 lat spędziłam, żyjąc w mrowisku ludzkim -blokowiskiem zwanym, które choć niewątpliwie posiadało zalety- ograniczające było.
Nie widać tam było gwiazd ani wschodów słonka z racji dużego zagęszczenia i oświetlenia sporego;)
Teraz rozkoszuje się widokiem z okna ....wschody i zachody słońca...nocne rozgwieżdżone niebo...odpoczywam...raduje się moja dusza...koją nerwy.
Robókowo miałam mega zastój...z racji przeprowadzki i remontu.
Wiadomo jak jest.
Udało mi się skończyć szarą chustę...bardzo prostą w formie i treści;)...
Zimno nadciąga a ja zapragnęłam mieć szara chustę...zwykłą prostą...żadnego różu, żadnych krzyczących kolorów...jak mglisty i dżdżysty poranek...
Oczywiście jakieś podkładeczki wydziergałam...pierdółki małe i śliczne;) Nic nie znaczące czasoumilacze;)
Nie zaniedbałam dekupażowania mojego...
i pudełeczko na herbatę sobie przygotowałam;)
Także bardzo proste...
Siedzę sobie w swoim pokoiku...piszę tego posta jako człowiek na wskroś szczęśliwy obok pochrapuje najszczęśliwszy pod słońcem pies a nawet suczka;)
Nie widzę przystanku autobusowego, ani wejścia do marketu spożywczego...
za to oczy moje błądzą po ściernisku i ogrodach przygotowujących się do jesieni...
niebo, przestrzeń...
aż chce się żyć!
Zaczęłam nowy etap..
Poprzedni był też dobry...muszę oddać sprawiedliwość "blokowiskom"...dla matki z małymi dziećmi bliskość wygód cywilizacyjnych- sklepów, przychodni, zakładów usługowych była nieoceniona...
Odśnieżone chodniki i łatwy dostęp do wszystkiego- super ekstra klasa.
Dużo ludzi dawało poczucie bezpieczeństwa...i przynależności...np. do "mafii wózkowej";)... lub "mam piaskownicowych";) nawet do "psich spacerowiczów";), którzy o poranku niezależnie od pogody snuja się z pupilami po osiedlu;)
Człowiek nie jest sam...słyszy oddech sąsiada za ścianą...
czasami..niestety słyszy;)
Fajnie było, ale dość już tego...
Teraz jestem tu!
I kocham jak w nocy mruga do mnie Wielki Wóz...
Mały Wóz...
i uśmiecha się Gwiazda Polarna!
A któregoś dnia wyłonił się balon...z "kupki" nieszczęścia...
zmężniał, spęczniał...i uniósł się...i odleciał jakby nigdy nic....
I pozwoliłam mu wlecieć na moje niebo...
No i jak ja mam w takich warunkach dziergać?
Pozdrawiam serdecznie Wszystkich moich Przyjaciół i Znajomych oraz Obserwatorów!
Już jestem...
Dominika
niedziela, 27 lipca 2014
Urlop mi sie kończy...
Jest jeszcze, chwileczkę...minutkę...
Już czuję oddech pracy na karku;)...myślę ile tam roboty na mnie czeka...
Ale taka to już kolej rzeczy więc nie ma się co martwić...za rok następny będzie...a to przecież niedługo;)
Jako stara specjalistka od urlopowych uszkodzeń...oczywiście i tym razem nie pozostałam wolna od urazów;)
A to w pierwszy dzień wakacji złamana ręka, a to połamane palce u nóżki;)
Tym razem rozharatałam sobie palec wskazujący lewej dłoni.
Ten właśnie palec przez, który przechodzi nitka podczas szydełkowania!!!
No i się zepsułam...i nie bardzo mogę szydełkować...w związku z tym,że Pan Dr zaszył mój palunio...niebieska nitką;)
Normalnie nożem rozorałam...dziecku robiąc kanapkę;)...
zagapiłam się na czarnego łabędzia;)...
W sensie ptaka;)...za oknem;)
Szydełkować nie bardzo, ale inne rzeczy mogę robić, więc sobie porobiłam to i owo;)
Zadekupażowałam znaczy się;)
Ozdobiłam dwie skrzyneczki...
jak widać;)
Oto kilka detali;)
Są do kompletu...są kompatybilne;)
I mi się podobają;)
Palec mi już się zasklepiłwięc dziś wyciągnęłam szydełko...
ale nitka ślizga się na plasterku więc nie idzie mi nadzwyczajnie;)
Pozdrawiam serdecznie Dominika
poniedziałek, 21 lipca 2014
Lato w pełni...i ulop;)
Letnie włóczęgi...
Kocham je...
I najfajniejsze są na wyciągniecie ręki...
Dziś pojechałam sobie z Potomstwem do Stryjowa ,
żeby zwiedzić ruiny pałacu...
W pięknych okolicznościach przyrody wśród pól, łąki i łanów zbóż dojechaliśmy szczęśliwie.
Po drodze mijając małe kapliczki i krzyże przydrożne, które cudownie ozdabiają krajobraz...
I choć Patiomkiny się opierały dojechaliśmy...
Stryjów...
Pałac w Stryjowie zbudowany w 1818 roku należał do rodziny Smorczewskich...
a teraz...
żal patrzeć...
choć ekspansja roślinności jest porywająca...
Prawie zupełnie roślinność ukrywa ruiny pałacu i budynków...
Jak to wyglądało jeszcze kilka lat temu można zobaczyć tu:
Stryjów Zespól Parkowo- Pałacowy
jak widać czas nie oszczędza tego pięknego acz zdewastowanego obiektu...
Z roku na rok co to raz to bardziej nędznie...
Wielka szkoda...
<3
Oczywiście nie próżnuje robótkowo i dziergam coś tam;)...
Znajomo wygląda???
I prawidłowo;) Bo to powtórka w oranżu...i jeszcze jedna w bordo;) hahahahahahah
Już Was nie dręczę fotkami;)
W związku z moimi niedawnymi imieninami otrzymałam od Eluśka cudnej urody chustę.
Obdarowała mnie ze szczerego serca cudnym entrelackiem
Dziękuje Elu- jesteś Kochana i Cudowna...
Zdjęcie chustki "zwinęłam"
z bloga Eli;)
http://elusiek.blogspot.com/
Czy nie jest absolutnie piękna?
Pozdrawiam serdecznie
Dominika
Subskrybuj:
Posty (Atom)



