Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chusta na drutach. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 6 października 2014
wtorek, 11 lutego 2014
Nie jest lekko...
Ciężki tydzień...
z resztą już następny...
Jest ciężki bo ciężki, a do tego jakoś czasu na dzierganie brak...na czytanie też...mam cały stos zaległych gazet...fajne knigi.
I niemało włóczki;) A tu klops.
Oczywiście nie wszystkie chwile były straszne...było kilka miłych, fajnych...samo życie;)
Z miłych to np. symultaniczne imprezy choinkowe u dzieci...
Dwa przyjęcia...wspólne tance- wygibance;)
Dziecko nr 1
na te okoliczność "zakrzynęło" na czerwono;)
Dziecko nr 2 przedzierzgnęło się w miesiąc "czerwiec"
Miesiąc zażyczył sobie listków na sukience...i listki są!
Kwiatków przy dekolcie i są!
Kosza z owocami...i jest;)
Kosz z owocami (koszyk na klamerki do przypinania prania) został wypełniony plastykowymi winogronkami "od chińczyka";)...wzbudził zachwyt...szczególnie jak paradował z nim Tatuś;) hahahahahah
Najpierw odbyło się przedstawienie pt :
"Czerwony Kapturek"
a potem montaż słowno muzyczny o miesiącach...
dzieciaki zachwyciły wszystkich były perfekcyjnie przygotowane...a to dopiero kl I...
SUPER!
Mama została zobligowana do pieczenia...no i oczywiście zrobiła co mogła, żeby dziatwa była zadowolona.
Upiekłam 80 muffinek...jakichś takich podobnych-
Te akurat zdjęcia podwędziłam z netu.
Swoich "nie zdjęłam" bo skończyłam piec o 23...i jak skończyłam zapakowałam w pudełka;)
Moje specjalnie nie różniły sie od tych do momentu , w którym udekorowałam je lukrem...fioletowym i zielonym...oraz jakimś na oko kilogramem różnych posypek.
Cała tablica pierwiastków...i kolory jak z psychodelicznego snu...to to co dzieci uwielbiają najbardziej;)
Ale w końcu choinka była;) no nie???
O cóś jakby takie podobne;)...choć największym wzięciem cieszyły się fioletowe;)
Oczywiście te wszystkie bajery to moi kumple "gotowce";)
Pomocna dłoń dla mam ... co maja dzieci w podstawczaku;)
Na robótkowym froncie jakoś niewiele się dzieje;)...
Skończyłam komin i czapkę z poprzedniego posta...na fali dorobiłam jeszcze jedną czapkę;)
Nie pokazuje bo nic to nowego;)
Ukończyłam także białe coś...
Ja to umiem poszaleć...jak się rozbujałam...to ...
zrobiłam szalo-chusto-giganta;) na drutach.
Wykończyłam szydełkiem o mało nie wykończywszy siebie.
Zrobiłam giganta więc musiałam giganta "obrobić" parę fajnych metrów się z tego zrobiło a dokładnie 7,40...
Ja to nie znam umiaru;) chyba.
Miękki jest niesamowicie, przytulny i ciepły...mam nadzieję,ze się spodoba nowej właścicielce;)
Można się nim otulić...co prawda wygląda się jak wielki kokon,ale co tam;)
Powinnam zabrać się za "komin teściowej";)
A dziergam kwadraty na kocyk...bez przydziału, poza planem...ale strasznie potrzebowałam się odprężyć;)
Pozdrawiam wieczornie!
sobota, 4 stycznia 2014
Pomiędzy biela a czernią....
Co znajduje się pomiędzy nimi?
Szarości...
Wiele jej odcieni...
Jest zimna szarość stali...mokra szarość listopada...mięciutka szarość futerka króliczka...
Każdy znajdzie coś dla siebie...nawet ja choć preferuje bardziej wyraziste kolorki jak wiadomo;)
Ostatnio zaprezentowałam moje "szaraki" mało pociagająco;)
A przecież to nie ich wina ,że szare są tylko moja;)
Szara melanżowo-moherkowa;)
Melanż szarości, stalowego i brunatnego - bardzo fajne połączenie...dodałam troszkę szarego moherku...
Chusta w stylu sportowym;)...
Dalej "zezwłok"...wykluty;)
Wielki, miękki i przytulaśny!!!
I taki jakby szaro-szary;)
W związku z tym,że szarość jakoś mnie znudziła...wzięłam się za ukończenie pewnego zalegającego w szafie "ufoka"...
No specjalnie kolorowy to on nie jest;)...ale to kolor "lniany"...więc tak jakby szary;)
hahahahahahahahahaha
Więc siedzę sobie dziergam...i nucę pod noskiem...
Piosenkę Ich Troje...
Szarość dnia;)
http://www.youtube.com/watch?v=WMphqTc2Jx8
Pozdrawiam
Dominika
czwartek, 28 listopada 2013
Niemoc
Jakaś mnie opanowała niemoc...
I to dosłownie.
Badania zrobiłam i cóż?
No niestety jakaś anemia mnie się przyplątała;)
Zrobiłam badania bo byłam bardziej blada niż zwykle...
choć to niełatwe...normalnie mam koloryt skrzyni od wapna;)...
czyli szlacheckie blade lico.
Byłam bardziej niemrawa niż zwykle i dramatycznie bolała mnie ta bańka na górze hmmm...
Ale do desperackiego kroku pchnęły mnie drgawki, które dręczyły moje ciało przez 2 noce...
Koszmar!
Więc teraz łykam to i owo-reperuje morfologie i elektrolity;)
Z racji słabości i niemocy zrobiłam tylko jedną czapeczkę...dla Kasi...podobna robiłam już wcześniej więc nie zamieszczam;)...druga czapka dla Kasi w drodze;)
Zrobiłam też 2 zwykłe chustczyny...
Jedna zielona a druga czerwona;)...tak dla poprawienia kolorytu!
Obie z Tiftika Opus. Fajnie się robiło...
W czerwoną -choć tego zupełnie nie widać- wplotłam włóczkę z cekinami...której to jeden jedyny motek udało mi się nabyć drogą kupna;)
Szkoda,że nie widać-zyskuje przy bliższych oględzinach;)
<3
I teraz właśnie mam niemoc "tfurczą" ...
No poza nauka wachlarzyków z kursiku u Elusiek;) jakos nie mam weny na dzierganie...
A przydało by się;)...
Ponieważ....
hahahahahaha...taka fotkę znalazłam na FB;)
i coś w tym jest;)
wtorek, 19 listopada 2013
Ostatnie podrygi...
Dzisiejszy dzień był wyjątkowo śliczny....jak nie listopad;)
Słonko świeciło i było bardzo ciepło.
Zabrałam więc - bo przecież dobre serce mam- znajomą Denatkę na spacer;)
Nie byłam taka znowu bezinteresowna do końca, ale ona i tak do tego nie miała głowy...więc nieźle było;)
Właśnie na Denatce pragnę zaprezentować mój ostatni urobek;)
Po pierwsze- szyjo-grzejo-komin
Czerwony, cieplutki i optymistyczny;)
Połączyłam 2 włóczki bo melanżowy Padisah był "za blady"-dodałam mu "strażackiej" czerwieni.
I teraz,aż się uśmiecha taki zadowolony;)
Dodałam patent z rozcięciem,żeby miał kilka odsłon;)
Po drugie-lekka i zwiewna
Wykluła się się z poczwarki-zezwłoka ostatkiem sił;) rzutem na taśmę zdążyła rozwinąć skrzydełka w słońcu.
Przecież nie udało by się jej ...na śniegu;)
Mała apaszka, miękka i delikatna z jednego moteczka;)
Po trzecie- entrelac
Wiem, wiem- to już było... ale zapewniam,że będzie jeszcze nie raz;)
Kochamy się na maxa z entrelackami...miękko i puszyście jak widać;)
Dziś wersja light rose;)
Zamieszałam...i jest!
Embargo, embargiem, ale przecież nie ma zakazu przyjmowania prezentów...
I tu podziękowania dla Iwonki, która nie patrząc na odległość i zmiany stref czasowych podsyła człowiekowi w trudnej sytuacji włóczkowej- moteczek lub dwa;)
Tu dwa;)
A,że z Ameryki podsyła...to wszystko jakieś takie większe;)
Pamiętacie moje szydełeczko...19 mm?
Teraz dostałam 2 moteczki...dwa"czerwone serca" w kolorkach..uwaga: sałaty i koralu;)
Zacne moteczki i śliczne na dodatek;)
Kurcze łaj tak daleko do tej Ameryki??? I dlaczego u nas takich dużych nie ma;)?
Pozdrawiam serdecznie Dominika
sobota, 24 sierpnia 2013
Pięknie jest...
Pięknie jest...
lato jest...
ryby są...;)
W okolicy są zbiorniki wodne, pełne ryb;)
Droga do nich jest piękna i malownicza....
Urocze białe obłoczki...i pola szarłatu...
Tu akurat droga do zbiornika wodnego w Nieliszu.
Więc...jak się ma w domu wędkarzy...to się ich zabiera...ładuje do samochodu...i wywozi nad wodę...
Nad wodą...jak nad wodą...mokro jest...ważki są...trzciny są...
pomosty są;)...dla wędkarzy;)...
No , ale nikt nie zabrania się po nich przechadzać, albo na nich siedzieć;)
i nawet ciasteczko można wciągnąć;)
Chłopaki oddalili się w szuwary...a dziewczyny...
no jak to dziewczyny;)
Jak dorwały pomost...to mały pokaz mody zrobiły;)...
Wzięły ze sobą tylko jedną sztukę przyodziewku wiejskiego;)
Znaczy się własnej roboty entrelac-ka;) znaczy się chustkę;)
Najpierw młode pokolenie zadebiutowało...
bardzo udany występ...
Potem twórczyni ludowa przyodziana w swojego wytwora;)
No cóż...uwielbiam entrelac-ki. Tak fajnie się je robi,że znowu popełniłam następnego.
Tego akurat uwiłam z Angory Batik.
Chłopaki zostali nad wodą na noc...liczę,że złapią sandacza...bardzo chętnie bym spożyła;)
A dziewczyny powróciły do domku...
Pozdrawiam serdecznie;)
czwartek, 15 sierpnia 2013
Nadal wakcje....
Wakacje...
ale teraz to już nie tylko "stan umysłu"...
Teraz to stan, który dotyczy mnie bezpośrednio...tak bardzo,że złazi ze mnie skóra jak z jakiegoś węża;)...strażackiego cy cóś;)
Bardzo zajmuje mnie "nicnierobienie"...jest bosko!
Czytam sobie...to i owo...
Dziś połknęłam to...
miła, łatwa i urocza lektura na ciepły, świąteczny dzień....
Książka o przyjaźni, miłości, wsparciu...o dobrych ludziach, którym warto dać szansę...
I do tego " w temacie" wszystko rozgrywa się w "okolicy" sklepu z włóczkami...no super!
Łatwe i przyjemne, ale nie pozbawione refleksji...
Co do normalnego "nicnierobienia"...oczywiście coś tam dłubię....
Lato jest ...kolorowo jest....także ludziom o słabych nerwach proponuje zmrużyć oczy;)
jakby taka troszkę rasta...w kolorkach...
Coś mi się zdaje,ze dziecko mi ja buchnie-wszak idzie do I klasy...a przecież jakoś człowiek musi wyglądać;)
Na wakacjach zawsze robię jakieś porządki, przymiarki, zmieniam wcześniej wymyślone koncepcje...
Obecnie padło na moje poduszki fioletowe róże 3D...
o te właśnie...pierwotnie miały być większe...podszyte płócienkiem w kolorku fioletowym...
Rozmyśliłam się....sprułam obrzeże śliwkowe...dorobiłam szydełkowe "plecki"...i tadam!
No i na tym kończę...
Całuję Was ciepło!
Dominika
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















