Ja też robię serwetkę z włóczki akrylowej. I po przerobieniu 2/3 uważam, że cienki akryl świetnie się do tego nadaje :) Z grubego też kiedyś spróbuję :) Pozdrawiam.
Kiedyś robiłam namiętnie tylko serwetki;)...większość poszło w świat...pomyślałam,że zrobię sobie taką....turkuciową;) Mam włóczkę wnerwiająco- gryzącą...na nic się nie nadaje...pójdzie na serwetkę pomyślałam! I uważam,że słusznie;)
Ja dlatego nie lubie za bardzo robotek , ktore pochlaniaja duzo czasu bo przychodzi taki moment , ze mi sie nie chce i mam wlansie tym sposobem caly kosz takich nieskonczonych robotek :)pozdrawiam :)
Kurcze- a ja lubię duże... to na stówę wiosenne przesilenie;)...a jak załapie klimat w dwa dni...lub dwie noce skończę;) Nie martw się...powinnaś założyć,że 1 ufoka na miesiąc trzeba skończyć...i zaraz się ich pozbędziesz;)
cóż za marazm i stagnacja??? Ja jak tylko słonko się uśmiecha to od razu mam ochotę do życia i z wielką przyjemnością wymyślam co tylko się da. Uszy do góry, trochę świeżego powietrza i będzie gicio!
Jak mówiła Kinga - zupełnie fajnie się robi tak serwetkę. Nie ma ona co prawda ciężaru bawełny...ma za to lekkość akrylu;)...coś za coś;)...i nie powinna blaknąc w praniu;) hahahahaha
Co do serwetki całkiem ładnie wychodzi. Czasem stereotypy fajnie jest łamać. Sama (jak wiesz) ostatnio też coś takiego uczyniłam. Zamiast zrobić grzecznie z elementów szydełkowych jakąś narzutę, poszewki na poduszki czy dywanik;- to ja postanowiłam się w tą dzianinę ubrać. Kocyk zapowiada się ślicznie,- podoba mi się jego kolorystyka. Pozdrawiam serdecznie i wiosennie Dorota
Podoba mi się wszystkie twoje robótki, ale chyba jeszcze bardziej lubię czytać to co piszesz i jak piszesz. Bardzo przyjemnie Cię czytać, pozdrawiam Kasia :-) sploooty.blogspot.com
Kochana, nie jesteś sama w tym letargu wiosennym ;-) Witaj w klubie :-) Ja nawet czasu na spacery nie mam... co się cieszę, że nareszcie weekend, to od razu deszcz pada... Pozdrawiam serdecznie.
Ja też tak się ucieszyłam z wiosny, że na robótki już mało weny zostało. Ale jak się obie postaramy to wena nam wróci, nie martw się ;). Już teraz kocyk zapowiada się prześliczny i trzymam kciuki żebyś szybko go skończyła i pokazała to cudo w całej okazałości :). Heh, ja także staram się trzymać zasady jednej robótki ( a przynajmniej jednej serwetki :-P ) Pozdrawiam serdecznie :)
Dominiko Ty tak cudną wiosna to jak nic chcesz mnie wygonić albo palpitacji jakiejś dostanę hihi e tam e tam gdzie tam pomału - kocyk idze własnym tempem ;) pozdrawiam
Ja też robię serwetkę z włóczki akrylowej. I po przerobieniu 2/3 uważam, że cienki akryl świetnie się do tego nadaje :) Z grubego też kiedyś spróbuję :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńKiedyś robiłam namiętnie tylko serwetki;)...większość poszło w świat...pomyślałam,że zrobię sobie taką....turkuciową;) Mam włóczkę wnerwiająco- gryzącą...na nic się nie nadaje...pójdzie na serwetkę pomyślałam! I uważam,że słusznie;)
UsuńJa dlatego nie lubie za bardzo robotek , ktore pochlaniaja duzo czasu bo przychodzi taki moment , ze mi sie nie chce i mam wlansie tym sposobem caly kosz takich nieskonczonych robotek :)pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńKurcze- a ja lubię duże... to na stówę wiosenne przesilenie;)...a jak załapie klimat w dwa dni...lub dwie noce skończę;)
UsuńNie martw się...powinnaś założyć,że 1 ufoka na miesiąc trzeba skończyć...i zaraz się ich pozbędziesz;)
Kocyk zapowiada się śliczniutki :) ja też nigdy nie mam tak, ze robię tylko jedną robótkę i jestem jej wierna ;)
OdpowiedzUsuńUff...to nie jestem sama i moje wyrzuty robótkowego sumienia się zmniejszyły;)
UsuńWróci wena...na pewno wróci...:)
OdpowiedzUsuńJak tak mówi Miszczu- to tak się stanie! Dzięki Kryska;)
Usuńcóż za marazm i stagnacja??? Ja jak tylko słonko się uśmiecha to od razu mam ochotę do życia i z wielką przyjemnością wymyślam co tylko się da. Uszy do góry, trochę świeżego powietrza i będzie gicio!
OdpowiedzUsuńNa pewno przejdzie!!!! Od jutra trenuje autosugestie;)
UsuńBardzo podoba mi się Twój kocyk, a co do serwetki to mnie też czasem kusi, żeby zrobić sobie taką właśnie z włóczki. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJak mówiła Kinga - zupełnie fajnie się robi tak serwetkę. Nie ma ona co prawda ciężaru bawełny...ma za to lekkość akrylu;)...coś za coś;)...i nie powinna blaknąc w praniu;) hahahahaha
UsuńCo do serwetki całkiem ładnie wychodzi. Czasem stereotypy fajnie jest łamać. Sama (jak wiesz) ostatnio też coś takiego uczyniłam. Zamiast zrobić grzecznie z elementów szydełkowych jakąś narzutę, poszewki na poduszki czy dywanik;- to ja postanowiłam się w tą dzianinę ubrać.
OdpowiedzUsuńKocyk zapowiada się ślicznie,- podoba mi się jego kolorystyka.
Pozdrawiam serdecznie i wiosennie
Dorota
Dzięki Dorotka! Jesteś bardzo kreatywna i bardzo podobają mi się Twoje prace- tym bardziej miło czytać to co piszesz!
UsuńBuziaki wiosenne!
Pomimo niemocy kocyk zapowiada się interesująco.
OdpowiedzUsuńDziękuję...chciałam osiągnąć uporządkowany, romantyczny look kocyka...myślę,że mi się to uda;)...niebawem hahahahah
UsuńPodoba mi się wszystkie twoje robótki, ale chyba jeszcze bardziej lubię czytać to co piszesz i jak piszesz. Bardzo przyjemnie Cię czytać, pozdrawiam Kasia :-)
OdpowiedzUsuńsploooty.blogspot.com
Dzięki Kasia! Jesteś strasznie miła!
UsuńA ja myślałam, że m,am katar... a to wiosna przyszła! ;) Ja też, zamiast sprzątać, to czochram kota... Czytam...
OdpowiedzUsuńWszystko byleby nie robić ;)
Kurcze...lubię nicnierobienie...i kota czochranie;)
UsuńKochana, nie jesteś sama w tym letargu wiosennym ;-) Witaj w klubie :-)
OdpowiedzUsuńJa nawet czasu na spacery nie mam... co się cieszę, że nareszcie weekend, to od razu deszcz pada...
Pozdrawiam serdecznie.
U mnie jest weekend i jest słonko...jutro w plener śmigam!!!!
UsuńJa też tak się ucieszyłam z wiosny, że na robótki już mało weny zostało. Ale jak się obie postaramy to wena nam wróci, nie martw się ;).
OdpowiedzUsuńJuż teraz kocyk zapowiada się prześliczny i trzymam kciuki żebyś szybko go skończyła i pokazała to cudo w całej okazałości :).
Heh, ja także staram się trzymać zasady jednej robótki ( a przynajmniej jednej serwetki :-P )
Pozdrawiam serdecznie :)
Pewnie,że nam wróci;)...bo co by były z nas za dziergaczki?;)
Usuńhahahahahahahahahahah właśnie kończę turkusa...i nabieram chęci na kocykowanie;)!
Dominiko Ty tak cudną wiosna to jak nic chcesz mnie wygonić albo palpitacji jakiejś dostanę hihi e tam e tam gdzie tam pomału - kocyk idze własnym tempem ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
hahahahahahahahahahahahahahahah...wiosennym tempem chyba nie -raczej ślimaczym...ale cóż tam-skończę go na pewno i to niebawem!
UsuńPozdrawiam wiosennie!
Mnie też dopada taki leń od czasu do czasu za to potem dostaję jakiegoś kopa i kolejne robótki powstają w tempie ekspresowym:)
OdpowiedzUsuńoooo, jakie śliczne fiołki! Strasznie je lubię, ale ostatnio nie mogę wypatrzeć.
OdpowiedzUsuńTeż mam lenia, ostatnio chyba nawet leniwca ;)