niedziela, 6 grudnia 2015

Mikołajki....





Świetnych prezentów życzy Mikołajowa Dominika;)

 

Mam nadzieję, że będą włóczkowe...kolorowe, mięciutkie i przytulaśne... 

No i koniecznie inspirujące;)


















Pozdrawiam serdecznie;)

piątek, 27 listopada 2015

27 dzień wyzwania -POMARAŃCZ






Ciężki temat...





POMARAŃCZ

 

 

 

 

 

 




Owoc...czyli pomarańcza?

 

 

 

 

 

 

 




Owoc, każdy widział , każdy zna...ludziom starszego pokolenia kojarzy się nie odmiennie ze świętami...


Dla mnie...najlepszy aromat do sernika...drobniutko pokrojona usmażona w cukrze skórka pomarańczowa...bajecznie pyszna...


Tropikalny smak...cudowny zapach...tło marzeń....


Małe nieletnie paluszki...ostry nóż...

deseczka i krojenie skórki...

uwielbiałam to od dziecka...

nadal uwielbiam...i nadal robię sobie swoja skórkę 

pomarańczową...


Niestety większość domowników nie toleruje skórki w serniku...

dlatego też na te święta sernik będzie tylko dla mnie;)

 hahahahha...

kto nie chce niech nie je;)


Taki mam niecny plan;)...

przecież mi się też coś od życia należy:)??? 

No nie???

 

 

Kolor....pomarańczowy...czyli pomarańcz?

 

 

 

 

 

Kolor...kiedyś kojarzony wyłącznie z robotnikami drogowymi... ciuchami roboczymi...

uważany za nie ładny.

 

Nadal nie nazwała bym go eleganckim...

 

Zaobserwowałam, że od kilku lat to jeden z moich ulubionych kolorów...

 

Łącze go nagminnie z różem...i kocham to połączenie... 

 

 

Jest cudownie energetyczne...ładuje moje akumulatorki napawając radością...

Nigdy za dużo pomarańczowej włóczki...każda ilość jest do wzięcia i do przerobienia...

hahahahahha



No i jeszcze lubię rude...



Włosy...koty...psy...rydze;)



Jak mawia mój mąż...gdy ufarbuje włosy na rudo...

"rude w domu psa nie trzeba"...

Taki nasz żarcik domowy...

że niby taka podła ze mnie kobieta...

Podła nie podła...rude jest świetne!








Czyż nie jest piękna???

 

 

 

No i jeszcze są nagietki...dla mnie kwintesencja lata...

 

 

 

 

Pozdrawiam energetycznie...pomarańczowo...

 

 

 

 

 

 

Dominika





 

 

 



środa, 25 listopada 2015

25 dzień wyzwania - TECHNOLOGIA







Dziś 

TECHNOLOGIA


Technologia  generalnie to metoda przygotowania i 

 

prowadzenia procesu wytwarzania...dóbr wszelakich...albo 

 

czegoś bardziej abstrakcyjnego np. informacji...

 

 

Lub też...sama w sobie jest procesem;)



Najlepsze do tych  procesów są  organizmy...

przy czym organizm ludzik słabo się do tego nadaje...

produkuje mleko tylko w określonej sytuacji, nie produkuje 

wełny...ani mięsa...jest sam w sobie mało użyteczny. 


Dobrze, że ma mózg chodziarz i dość sprawne manualnie 

dłonie...hahhaha



Tak więc człowiek, choć sam w sobie jest słaby...nieźle 

kombinuje...ciągle ktoś coś wymyśla, ulepsza...

 

Z reszta wiecie o co mi idzie;)



Podziwiam tych co wymyślają jak coś zrobić...


Ja umiem tylko wymyślić, jak zrobić żeby się nie narobić;)



Interesuje mnie proces powstawania rożnych rzeczy, dlatego też 

programy typu 

"Jak to jest zrobione"

uwielbiam;)


Pacze  sobie jak się produkuje żelki, piłki golfowe, siodła, 

kredki lub ciastka z kremem...fajne to;)




Jako użytkownik rozmaitych technologii do Nagrody Nobla 

 

nominuje twórców

 jeansów, butów do biegania, i czekoladek Lindor


bo zasługują maxymalnie;)


No dobra jeszcze koncern Toyota za duże i wygodne 

samochody...wielofunkcyjne;) błahahahahha


no i Mattela za lalki Barbie...bezapelacyjnie;)



Ich procesy technologiczne nie są mi do końca znane, ale 

popieram je w całej rozciągłości tego zagadnienia;)

 

 

Nie zapominam też o technologiach, które dają nam szybki internet;) 


Bo jak bym inaczej komunikowała się z Wami???


Tja...technologia klawa jest;)



 

 

Pozdrawiam Dominika;)



P.S. Zdjęcia jak zwykle zwinęłam z neta...przecież dostęp do technologii mam;)






wtorek, 24 listopada 2015

24 dzień wyzwania...DUŻY
















A co do dużego...

podobno duży może więcej...

hmmm....

propaganda;)





Dla mnie rozmiar nie ma znaczenia;)





Pozdrawiam serdecznie;)

poniedziałek, 23 listopada 2015

23 dzień wyzwania - KUBEK





Pozwoliłam sobie odpuścić dni kilka...w tym 

 

czasie...

imprezowałam nieco;)...

więc miałam fajniejsze sprawy 

 

na głowie;)

 hahhahahaha

 

 

Ale powracam z dzisiejszym postem



KUBEK



Naczynie magiczne i fantastyczne...


Na kawę , herbatę, mleczko z miodem...

zupkę...owsianeczkę...

na co chcesz...

jakby co kwiatki w nim spokojnie można postawić zamiast wazonika;)

 

 

 

Posiada kilka cech ludzkich w tym niektóre gatunki dorodne uszy;)

 

 

Charakteryzuje się głębią...

 

bogatym wnętrzem aczkolwiek bywa też pusty okrutnie...

 

Niektóre głoszą prawdy...oczywiste...inne...mądrości ludowe...

 

























Kubki bywają rozmaite.

Są fajne do zbierania...dla nas gdy je zbieramy, no i świetnie zbierają kurz;)


Moi Przyjaciele Włóczykije z USA mają fantastyczną kolekcję....

 

 

Popatrzcie z jakim pomysłem są wyeksponowane...
















Dzięki tej kolekcji nawiązali kontakt z połową świata...

MEGA CUDOWNI LUDZIE


Beatka i Jacek- Moi Przyjaciele!



Czytają nawet mojego bloga wyobraźcie sobie;)



Ja takiej super kolekcji nie mam...bo ja raczej chomikuję;)


Moja kubkolekcja jest typowo użytkowym zbiorem z wielką dynamiką;)



Rotacja jest spora...

Część niszczy się w zmywarce...część tłuką dzieci, mąż i kot...

Przybywają do nas także różne ze wszech stron;)

Są więc zbieranina niejednorodną;)

 

 

Mąż targa...chwalące elektryczność kubki z kompromitującymi napisami...

np.

OSRAM 




Dzieci targają...prezenty na dzień chłopaka, mikołajki dzień hutnika i sportowca;)



Ja targam co się da...

Dostaję od znajomych i przyjaciół;)


Wygrywam w konkursach;)

Kupuję co mi w oko wpadnie...



Kubki są świetne, pijam z nich z rozkoszą.


Słyszałam od ludzi ( mój Tata i Teściowa), że nie da rady się 

 

napić z kubka...trzeba się napić z cienkiej szklanki...

 

Niniejszym postem dementuje te podłe plotki i 

oszczerstwa;)



KUBKI są THE BEST!

 

 

Pozdrawiam 

 

Dominika marnotrawna;)


środa, 18 listopada 2015

18 dzień wyzwania- DZIENNIK






Dziennik



Dziennik czy nocnik? 

Oto jest pytanie...

Czy dziennik to coś co ma się dziać lub dzieje codziennie? Ewentualnie co nocnie?

Czy ma być regularnie analizowane, przedstawiane, "obrabiane"???


Jeśli tak...to dziennikiem naszym jest nasze ciało.



Codziennie ma swój rytm.

Niezależnie od tego gdzie się znajduje i w jakiej sytuacji...jakiś ma...


Sen, brak snu, codzienne czynności.


Każdy na swoje ciało patrzy codziennie...chcemy czy nie chcemy to jest nasz dziennik...


Myślenie, uwalnianie się od myśli, mycie , malowanie, czyszczenie butów...zębów, pistoletów, uprzęży, klatek dla ptaków...


Każdy dzień i każde zdarzenie zostawia na nim ślad...


Czasem minimalny...zmarszczkę smugę, plamkę...siwy włos, kiedy indziej...bliznę , szramę... oparzenie...

albo zwykły odcisk, pryszcz, wyłupany ząb...


Codziennie patrzę na siebie na swój żywy dziennik.



Dziś było za mało wody...za dużo stresu...

Wczoraj niezdrowe żarcie i wiatr....wysuszył mi usta...

Usta od przedwczoraj są suche...więcej kremu;)

Jutro być może po upojnej nocy...będę ładniejsza, jędrniejsza...bardziej uśmiechnięta...kto wie?

Zobaczę...jak co dzień;)


Widzę...

I ciesze się z tego...

 

Moja zmarszczkę na szyi bo lubię spać na lewym boku...

 

Rozstęp tu i tam...po ciążach...

 

Obgryzioną skórkę przy kciuku...bo czekałam na wynik

 sprawdzianu dziecka...

 

Siniaki pod oczami...bo książka była ciekawa...do białego rana...

 

 

Mam jeszcze kilka bardzo ciekawych dzienników...do oglądania...

 

 

Nieduży bo 9 letni...Agatki;)...

Tam to się dzieje dopiero...

Się rośnie, się rozwija, się obija, obdrapuje, kaleczy, uśmiecha...


Nieco większy 11 letni Igusia...


Ten to marudny jest dziennik...wrażliwy..zadumany...nieszczęśliwy wiecznie;)

Ale co raz to większy...bardziej dorodny...bardziej rumiany...słodki...


Dzienniki Bliskich, Przyjaciół...

Szare oczy, niebieskie oczy, zielone,  brązowe...

Najpiękniejsze...

Grubsze, chudsze, kostyczne, miękkie...bardziej 

pomięte...gładsze...

Gibkie, wysportowane, leniwe...



Inne dzienniki...mnie dołują...


Izoluje się więc w pełni świadomie i planowo...



Pozdrawiam serdecznie jak co dzień;) od 18 dni...


Dominika


wtorek, 17 listopada 2015

17 dzień wyzwania - PUSZYSTOŚĆ



 

 

 

 

 

Puszystość


Gdy myślę puszystość widzę blond rozczochrana główkę mojej córeczki...

 

Miękki brzuszek syna...


Czarną kotkę ocierającą się mi o nogi...


Bujność traw i łanów kołysanych wiatrem...

 

Pianę morska gdy woda uderza o brzeg...


Obsypane kwieciem sady...

 

Kolorowe śliczne motki włóczki...



i jeszcze Kubusia Puchatka...







 

Bo puszyste jest miękkie, urocze, przyjazne i radosne... 




To mówiłam ja...

Dominika Puszysta- Bojarczuk;)


poniedziałek, 16 listopada 2015

16 dzień wyzwania -PRAGNIENIE














W życiu występuje wiele pragnień - i to jest porywające.

 


Możemy mieć apetyt...

Chęć...


Może nas trawić pożądanie...

Ochota nieodparta i pokusa...

Ciągle coś gonimy...

Pociąga nas coś...

Za czymś tęsknimy...


Mamy skłonność lub słabość;)

Mamy wole i ambicję...

 

Pragniemy!


I to chyba właśnie  jest prawdziwe oblicze człowieka...



To nasze pragnienia sprawiają, że chcemy dalej...głębiej...szybciej ...mocniej...lepiej.

Staramy się intensywniej.


Są tak naprawdę motorem naszego działania.

I tak jak przymus podcina tak pragnienia dodają nam skrzydeł.


Nasze pragnienia - to nasze życie...


Nie przypadkowo pragnienie oznacza także zapotrzebowanie 


organizmu w życiodajna wodę.


Nasze pragnienia utrzymują nas przy życiu...

Bez odczucia pragnienia nie wiedzieli byśmy czego 

potrzebujemy...








Ja wiem czego pragnę...

 

 

A na koniec...moje ulubione hasło...

 

 

 



Dominika

niedziela, 15 listopada 2015

15 dzień wyzwania -SENNY






SENNY

 

 

 

Coś kiedyś słyszałam, obiło mi się o uszy, że jest coś takiego... 



Zdarza mi się mieć rożne stany...od euforii do totalnego zmurszenia...nawet zmiany stanu skupienia...z rozsypki w skałę.


Ale nie odnajduję w sobie stanu senności....



Czasem wkradnie mi się koszmar senny, albo senny klient...kot bywa tez senny nad wyraz...

Albo inni twierdzą, że dzień jest senny....


Także  tak -wiem, że coś takiego gdzieś istnieje...

teoretycznie;)

 

 

Nie doświadczam...niestety.

 

 

 

Za to doświadczam innego stanu....

także niestety.

 

 

 

 




Pozdrawiam 



Dominika


sobota, 14 listopada 2015

14 dzień wyzwania...MAŁE








MAŁE



Małe jest piękne?

 

 

 

 



Hmmm

 

 




Piękne nie piękne zakodowane mamy, że małe jest ...młode...nieporadne i bezsilne...wymagające opieki.

Jest śliczne bo to co śliczne wywołuje u nas odruch opiekuńczy.

Jest to więc rodzaj mimikry, która to ma oszukać nasz mózg...wywołując w nim stan chęci niesienia pomocy;)


Oczywiście, że jeśli małe jest małe...to to ma jak najbardziej sens.

 

Nasz mózg jednak nie do końca ogarnia wszystkie kwestie małości;)


I...oszukuje nas...codziennie;)



Widzimy niską (mała ) kobietę...trzeba jej pomóc ...

jest taka mała, drobna...ojojojo


Widzimy dużą...poradzi sobie...wielka baba...da radę.


Widzimy duże dziecko...dlaczego ono nie mówi?

Widzimy małe....oooooo jak ślicznie mówi...

 

 

To nic, że małe jest starsze a większe młodsze  i na tym etapie rozwojowym dzieci nie mówią;)

 

 

 

Oczywiście niemowlęta, słodkie kotki i szczeniaczki są cudne i rozczulające, ale już "mały cichych skurwysyn" - nie;)



Patrzmy więc na całokształt...i baczmy abyśmy sami nie byli ...małymi ludźmi...

Możemy wszak kontrolować nasze atawizmy i patrzeć szerzej, bardziej, głębiej.

Nie bazując tylko na stereotypach.

 

 

 


Czego wszystkim i sobie życzę w ten słoneczny lecz wietrzny poranek sobotni;)





#


W związku z wyzwaniem blogowym...jakoś ostatnio mało swoich dzierganych wytworów zamieszam...



Dziś więc...zaległy Virusek;)






 Powiewa na płocie;)








 Zalega na kanapie;)

 





 

 A gdyby ktoś wsparcia potrzebował...

jest i sernik świeżo oblany pyszną polewą czekoladową, która sobie właśnie zastyga....

 

 









Buziaki



Dominika


piątek, 13 listopada 2015

13 dzzień wyzwania- CIEPŁO





Ciepło nierozerwalnie wiąże się z chłodem...nie istnieją bez siebie.

Dopełniają się i ukazuję wzajemnie w pełnej krasie.

Chłód ciała ogrzejemy sami...

Do ogrzania chłodu duszy potrzebujemy zazwyczaj innej żywej istoty...

 

 

 


 



 

 

 


Żar serca przyjaciela roztopi najbardziej zmrożone serce.

 

Miłość sprawi, że rozkwitniemy nawet na lodowej pustyni.

To nasze ciepło...

czułe ludzkie słowa...

przyjazne gesty także naszych braci mniejszych

 są nam wszystkim bardzo potrzebne.

 

 

Człowiek jest świetnym przewodnikiem ciepła.

Im więcej go dostaje tym sam więcej generuje.

 

 

 

Zima idzie...bądźmy ciepli dla siebie.

A dla tych co zmarznięci i samotni - moja propozycja....

Uśmiechajcie się do ludzi...i do świata...

 

 

 

Uśmiech to pierwsza kropelka gorąca...

Ogrzewa lepiej niż każde rękawiczki;)

Dzisiejszy post sponsorowany jest - jak widać przez moje ulubione Demotywatory;)

Pozdrawiam gorąco;)

Dominika

czwartek, 12 listopada 2015

12 dzień wyzwania...JABŁKA...TEST WŁÓCZKOWY


Zacznijmy od testu.

TEST cudownej wełny  NATUR ULD...

Wełnę do testu udostępnił znakomity Sklep

 

 

NAJLEPSZY









kolor 1829 ciemna śliwka, kolor 910 kolor szary

 

 

 

 


 

skład 100 % wełna

druty zalecane przez producenta 6-7 ,  a szydełka nie polecają;)nie mam pojęcia dlaczego;)

100 g,  100 m

pranie ręczne...prasowanie  na 2  kropki;)

Wełna  składa się z 1 pasma przędzy, lekko skręconego, bez oplotu.

Wełna jest gruba, mięsista , śliwkowa lekko lśniąca, szara jest delikatnie matowa.

Śliwkowa odrobinę cieńsza- w związku z barwieniem?

Szara minimalnie grubsza.

Obie piękne nad wyraz.

Dzianinę wykonałam drutami nr 6

Wełna bez supełków- gładka i jednorodna.

Bez wyraźnej różnicy w grubości nitki. 

Delikatnie skręcona- nie rozwarstwia się, ślizga się po drutach bez problemu,

Jest bardzo przyjemna w dotyku i nie gryzie. Nie jestem jakoś specjalnie wrażliwa, ale jest bardzo miękka.

 

 

Do testów otrzymałam 2 piękne motki

 

 

 

Długo głaskałam, aż wreszcie nadszedł ten dzień gdy chwyciłam za druty;)

Co mogło powstać z motków po 100 m?

I co ostatnio namiętnie dziergam?

Czapki oczywiście;)

Czapka śliwkowa...













   Syn mój...jako dziecko przewrażliwione nad wyraz stwierdził, że lekko gryzie w czoło;)

 



Mnie nie gryzie...z racji mniejszej wrażliwości, lub grzywki;)

Jest dopasowana...delikatnie elastyczna. Bardzo wygodna i twarzowa- kolor jest śliczny.

Niestety listopadowa aura nie sprzyja ujawnieniu koloru w pełnej krasie.

Postaram się to naprawić w jakiś słoneczny dzień.

Szara

Lekko zwisająca...bezdomka;)

Także zrobiona na drutach nr 6.

Szara odrobinę grubsza od śliwkowej.

Wzór ściągacza świetnie uwypuklony.

Bardzo elastyczna! 

Ciepła i miła w użytkowaniu!















 

 Na mojej ulubionej modelce;)


Fance moich czapek wszelakich;)










Uprałam w delikatnym płynie szarą...odcisnęłam lekko w 

ręczniku, wyschła w stanie rozłożonym. Nie zmieniła się ani odrobinę;) 

Koloru "nie puściła"...ale nie ma ona specjalnie co puścić;)

Zobaczymy co będzie z nasz śliweczką;)

Upiorę na weekendzie...uprzejmie doniosę;)

Wełna  godna polecenia...piękna, równa, mięsista.

Bardzo efektowna. 

Polecam z pełnym przekonaniem!

Podobnie jak Sklep!

#

12 dzień wyzwania

JABŁKA

Na moim blogu o jabłkach już było;)

Były racuszki z jabłkami...i jabłecznik...

Ale jak wyzwanie to wyzwanie;)

Uważam, że jabłka to owoc optymalny.

Ma smak idealny.

Nie za słodki i nie za kwaśny...niezależnie od odmiany;)

Choć skubnąć kwaśne- aż zęby cierpną zielone jabłko też lubię;)

Każda odmiana jest super!!!

Cieszą oczy kolorami, kształtem. 

Łechcą zapachem.

Dostarczają świetnych wrażeń...

Uwielbiam je za chrupkość, soczystość, chrzęst przy gryzieniu.

Gdy sok wypełnia moje usta zalewając kubki smakowe fala rozkosznego smaku...mrrrr

Twardość jabłka jest zniewalająca...gdy zęby przecinają skórkę i zagłębiają się w jędrny miąższ...

 

Eksplozja!

 

 

No i do tego maja wiele zastosowań...desery, alkohole, ocet jabłkowy...wróżby andrzejkowe...hahahah

kaczka z jabłkami...

 

 

Jabłka rozpieszczają zmysły... 

Moje na pewno;)

Idę po jabłuszko...

Pozdrawiam słodko...

Dominika

środa, 11 listopada 2015

hmmm...11 dzień wyzwania - CZTERY





No CZTERY...

jakoś mnie nie porywa, nie nastraja, nie inspiruje...

aczkolwiek...

muszę przyznać, że samo w sobie użyteczne jest.







Jesteśmy podporządkowani rytmowi przyrody...

w naszym kraju, 

a nawet na tej samej szerokości geograficznej występują 4 pory roku...




Rozmaite są...


Normalne...










albo jak kto woli Vivaldiego;)

 

 

 

Wiele rzeczy można podzielić na 4...

 

 

 

ooo jedna z nich to...

 

 

 

 



 

 

Od dziecka osobiście wolę zjeść coś co zanim stało się jedzeniem miało 4 nogi... 



Oraz podziwiam stworzenia, które je mają...



Konie na przykład...są piękne i szybko biegają...


Pewnie dlatego, że mają 4 świetne nogi...



Wynalazcy czerpiąc z mądrości natury zbudowali miliony maszyn na 4 kołach...

W tym moje ulubione

samochody...



Są stabilne, szybie i ładne...


Tak 

w tych 4 kołach coś jest;)


Dużo mebli ma tez 4 nogi...

Widać 4 nogi to synonim stabilizacji...tak jak 4  kąty 

własne;) szczególnie!



4 nogi, kąty, boki...oznaka symetrii a więc ładu i porządku.

Potrzebujemy ładu i porządku dla naszego zdrowia psychicznego;)

 

 

A jak ktoś woli troszkę mistycyzmu?

 

 

No to ma numerologię a w niej...

 

 

4

 

 

Nic nie wiem na temat numerologii poza tym, że jestem 

 

 

5

 

hahahahaha

 

 

Różni ludzie przypisują magiczne moce, albo jakieś inne ukryte podteksty numerowi 4







Czy to prawda?


Nie mam pojęcia...



Najbardziej przemawia do mnie 

piosenka z dzieciństwa



cztery zielone słonie

 

 

Chyba wyczerpałam temat 4?

hahhahhaha

 

 



Tak więc pozdrawiam;)



radośnie;)


Dominika







wtorek, 10 listopada 2015

10 dzień wyzwania...JUTRO




JUTRO

Dziś tylko Wam zanucę...

LemOn

 

 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=M7Sfgc73-sQ&spfreload=10 

"Jutro"

Żadnego końca świata dziś nie będzie!
Bo w Tokio jest już jutro
Wciąż waham się wciąż chcę cię mieć, chcę
Chcę pewność absolutną

Gdy zechcesz iść to nie patrz w dal
Zrób jeden krok do przodu
Bo ten nasz świat jest pełen wad
I jest pełen gniewu

Nie będę myśleć dziś i na jutro to zostawię
Ty jesteś moją muzą, moją ciszą, moją
Nie będę myśleć dziś jesteś moją jutrznią...


Chcesz cofnij się o jeden dzień
Na East Village nadal wczoraj
Wciąż wierzę, że nie zdarzy się
Nie zdarzy nam się nic złego

Ucieknij ciosom to w przód, to w tył
Jakbyś była wiatrem
Nie zasnę dziś przez całą noc
Demonom będę grał kołysankę.

Nie będę myśleć dziś i na jutro to zostawię
Ty jesteś moją muzą, moją ciszą, moją
Nie będę myśleć dziś i na jutro to zostawię
Ty jesteś moją muzą, jesteś moją jutrznią

Choć dłonie drżą podnoszę miecz
Pewność jest dla tych, co myślą mniej...

Nie będę myśleć dziś i na jutro to zostawię
Ty jesteś moją muzą, moją ciszą, moją
Nie będę myśleć dziś i na jutro to zostawię
Ty jesteś moją muzą, jesteś moją jutrznią

 

 

 

 

#

 

 

A teraz mój cytat ulubiony...i taka mała zasada;)

 

 

 

 

Scarlett O'Hara 

 

" Nie mogę już o tym teraz myśleć. 

Jeśli choć przez chwilę jeszcze będę się nad tym zastanawiać

 to zwariuję.

 Pomyślę o tym jutro"

 

 

 

 

Pozdrawiam serdecznie

Dominika

poniedziałek, 9 listopada 2015

9 dzień wyzwania - OBRAZ





Dziś ...

OBRAZ

Co to jest obraz wie każdy...teoretycznie...przynajmniej;)

Słysząc słowo obraz każdy z nas ma jakąś wizję.

Większość zapewne idąc po najprostszej linii oporu ma obraz...obrazu.

Ciekawe jaki Wam obraz przychodzi do głowy?

Mi nieodmiennie dzieła Impresjonistów...i mój  ulubiony

 Claude Monet...

 

 



 

No i jeszcze Van Gogh...i jego niedoścignione Słoneczniki...




Jak piękne są...widać dopiero oglądając je w oryginale...

Gdy jestem w Londynie...muszę je odwiedzić...

Mój zachwyt jest tak ogromy, że mogła bym zamieszkać ze Słonecznikami...

Intensywność barw

Wrażenie...ulotności...delikatność...

Padam na kolana!

Oczywiście jest milion innych cudownych obrazów , które kocham...

Jestem wzrokowcem wiele obrazów zapadło i nadal zapada mi w pamięć.

Twarze, obrazy sytuacji...

Od zawsze obserwuje otoczenie, ale to co najbardziej przyciąga moja uwagę...co nieodmiennie mnie zachwyca to

kolor

przenikanie, cienie, światło

Ubóstwiam prześwietlony słońcem letni krajobraz...zamglony jesienny las...dymy snujące się nad polami...

Dlatego też prace Impresjonistów tak bardzo mi się podobają...

Kiedyś kiedy byłam młoda i piękna oraz miałam więcej czasu malowałam co nieco...

Mój ówczesny Narzeczony a obecnie mój Mąż dostał kiedyś swój własny 

"Japoński mostek"

Prawie jak Monet;)

hahahhah



Wisi w naszej sypialni;)

Mój Tato był artystą

W naszym domu, jak ktoś chciał malować...

To malował...

Jak chciał kredek, węgla, kartonu, płótna, farb, werniksu, terpentyny czy pędzli...


Miał ile chciał


 

Tato robił nam blejtramy... w każdym rozmiarze;)

Z maminych obrusów lnianych lub zasłon skrzętnie schowanych na strychu;)

Dłutka, drewno, rylce...

Pióra wszelkie...

Do wyboru do koloru...

Każdy mógł się w swojej sztuce wyrażać do woli...

 

 



 

 

To jeden z obrazów Mojego Taty...

 

 

Tato urodzony w Zamościu wszystkie wakacje dzieciństwa 

spędzał nad morzem w Gdyni...

bo Dziadkowie pochodzili z Pomorza...

Uwielbiał statki...

Morze...

 

Trójmiasto

 

 

Nie odziedziczyła wielkiego talentu Mojego Taty...

może jakąś odrobinkę...

 

dlatego też maluję sobie zazwyczaj jakieś małe rysuneczki...

 

czasem obrazy dla bliskich mi osób...

 

 

 

którym się moje malowanie podoba.

Prawda jest taka, że zmieniłam moje malowanie na dziewiarstwo z przyczyn praktycznych...

Robienie na szydełku nie pachnie;)...przy małych dzieciach...i ograniczonej powierzchni bardzo trudno jest malować...

Oczywiście da się...ale ja jakoś tego nie mogłam pogodzić...

Nie żałuję...kiedyś może wrócę do tej zabawy.

I nie dlatego, że jestem zdolna i podbije moimi obrazkami świat

hahahhahahahaha, 

ale dlatego , że to bardzo rozwijające zajęcie.

 

 

Pozdrawiam patrząc z rozrzewnieniem na obrazy mojego Taty zgromadzone w moim domu... 

Dominika