niedziela, 21 grudnia 2014

Post mało przedświateczny;)

Przed świętami...




Przed świętami dużo pracy....praca nie jest to to co tygryski lubią najbardziej sorry.


Przed świętami też - człowiek jakiś taki się miętki robi.


Myśli o tych co ich tu już z nami nie ma....

Myśli o tych co im głodno...

Myśli o tych co im chłodno...



Ja też o tych pomyślałam....tyle, że zupełnie niestandardowo...



A oto moja opowieść...przed wigilijna...

 

Zdarzyło się to dzisiejszego wieczoru w godzinie relaksu niedzielnego ...gdy wszystko co powinno być zrobione zostało zrobione...

A wszystko co miało być zrobione a nie zostało- zostało olane...

W chwili gdy wszyscy najedzeni...wypoczęci i uśmiechnięci zajmują się nicnierobieniem...

 

 

 

A było to tak....

 

 

 

Zanabyłam ja Lalę przecudnej urody w SH onegdaj.

Zauroczyły mnie jej śliczne oczęta oraz trampki niebieskie, które miała na stopach. Trampki te wprowadziły mnie w zdumienie w związku z tym, że poza nimi i namalowanymi majtasami ona panna nic na sobie nie miała...no jeszcze kołtun z włosów ...i kilogram brudu.

Wzięłam brudasa do domu...odszorowałam...jako tako rozczesałam...no i dziecko mi chapnęło.

No bo wiecie - jako, że jestem dużym dzieckiem wzięłam ją dla siebie;)

Dostrzegłam jej urodę i potencjał  pod tym kołtunem...a moje dziecko dostrzegło to samo  go w chwili gdy spod brudu wyłoniła się sympatyczna mordka;)



Kurcze ja to umiem dostrzec...



Podczas przeprowadzki Lalencja zaginęła nam w akcji...jednakże nie spędziło mi to snu z powiek ...wiedziałam, że prędzej czy później wypłynie z czeluści;)


Oczywiście miałam rację- wychynęła...niestety nadal goła jak święta turecka...w trampkach;)

 

 

Z racji tych myśli o marznących...postanowiłam przyodziać ten plastikowy toples...

Dziś tak na dworku nie miło...wiatrzysko paskudne, deszcz ze śniegiem...ale ona wszak na dworku nie bywa...jak na razie...więc starczy jej letni przyodziewek;)



W godzinie mej ulubionej relaksu niedzielnego uwiłam dla golasa komplecik optymistyczny. 

W jedynym kolorku słusznym.


Praktyczny jak mniemam...i uroczy;) 

Zapobiegający przeziębieniu i odmrożeniu nerek plastikowych;)

















Lala wygląda tak...








Spodenki i bluzeczka jak widać...

oczywiście  w pełni rozbierane;) w pasie gumka.

Spodenki nadmieniam zrobione bezszwowo ;) od góry.

hahahaha

 

Czy nie jest urocza???


Dziecko chapnęło mi Lalę powtórnie...prędko jej nie zobaczę;)



hahahahaha....

 

 

 A teraz już bardziej poważnie...

 

 

O innych co im marznie też pomyślałam i uwiłam na specjalne zamówienie 

siostrzane

poparte nabyciem sobie włóczki oraz przymiarką...


czapkę dla Joanny!!!







Chciała w warkocze- to ma w warkocze.



Oraz czapeczkę i szyjogrzej dla Hani

 

 



 



Hania ma 3 lata i nie miała specjalnych życzeń...

więc

 też będzie miała w warkocze;)

Oczywiście kolory dokładnie przemyślane...

Oczywiście fiolet i róż to trendy obowiązujące!!!

Pisze to jakby ktoś nie wiedział!

 

 


<3






Jak tak siedzę sobie w cieplutkim i jasnym domku...

i jest mi tak miło i przyjemnie to faktycznie serce mi się ściska gdy myślę o tych co czuja głód, chłód i strach.


Niedługo święta...nie poprzestawajmy na myśleniu...

zróbmy coś. 

Choćby kliknijmy na "pajacyka"...



Ciepłego wieczoru życzę!


Dominika

23 komentarze:

  1. Prawdziwa perełka.
    Ale dlaczego ubranka ma letnie?
    pozdrawiam świątecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna lala ,ale czapeczki super.
    To prawda ile osób nie będzie miało możliwości spędzenia Świąt w godnych warunkach .

    OdpowiedzUsuń
  3. Lala ciekawa jest takiej nie widziałam jeszcze i ma bujną czuprynę :) Komplet ładny tylko jakiś płaszczyk jej brakuje:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płaszczyka jakoś nie przewidziałam w niedzielę popołudniowa porą;)...

      Usuń
  4. Fajna lala,też bym się na nią skusiła,ale czy nie jest jej zimno ?Zrób jeszcze chociaż szalik !!!
    Wesołych Świąt !

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytając Twój post już nie mogłam się doczekać, kiedy zobaczę te trampki. I muszę przyznać, że pasują do różowego :)))
    A włóczka na czapki - śliczna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lala rzeczywiście śliczna:))) Czapeczki cudne, śliczne kolorki i warkocze ekstra:))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo...starałam się;)...żeby Panie były zadowolone;)

      Usuń
  7. Lala jak ta lala :) a czapki sliczniutkie,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dominika jesteś super - pięknie opisałaś , masz rację ja ubierając lalki tez bawię się świetnie - czapy bomba !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś wszak wszyscy jesteśmy dziećmi...i nich tak pozostanie;)

      Usuń
  9. Świetna lala. Ubranko ma pierwsza klasa. Czapki urocze. Kolorki mają cudne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ania...lubię lale;) Czapki nawet też lubię...robić;) hahahahah a kolorki muszą być;)

      Usuń
  10. Śliczna lala :-) Wcale się nie dziwię Waszej do niej miłości... ach te oczy... no i trampki ;-)
    Rewelacyjny przyodziewek wydziergałaś :-)
    Czapka i komplet rewelacyjne - cudne kolory.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahah dzięki Kasiunia...ja jak małe dziecko...czasem muszę mieć coś...np. lalkę;)...muszę i już;)
      hhahahah wiem,ze jestem niepoprawna...ale czy to komu co szkodzi?;)

      Usuń
  11. jaki optymistyczny komplecik ma ta Blondi ♥
    a włóczka melanżowa to moje Nr One zawsze
    i wszędzie i o każdej porze - aż oczy się radują!

    OdpowiedzUsuń