Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koc szydełkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koc szydełkowy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 maja 2017
niedziela, 15 maja 2016
Leniwy post niedzielny
Emocje komunijne już opadły...teraz pora na słodkie lenistwo;)
Piękna- chłodna niedziela- bajkowa.
Słońce oświetla swoim blaskiem wszystko...jest cudownie.
Ale też zimny jak cholera;) wiatr wieje ...więc nie trzeba nigdzie wychodzić i można oddać się zupełnie swobodnie błogostanowi nicnierobienia!
Kocham ten stan...gdy każdy ma swoje sprawy...nie wchodzimy w jakieś interakcje...
Cisza...wszyscy zajmują się sobą...
W pięknym tym dniu znalazłam czas na odnalezienie w necie darmowych programów do obróbki zdjęć;)
Kocham te kreatory...
Siedzę więc sobie i ...kreuję;)
A to wczorajszego grilla u znajomych;)
świetnie tak zaimprezować w gronie przyjaciół
Ludzi życzliwych, radosnych, kochanych
a to moje kwiatki wiosenne...
Zaczynają już zakwitać...
A to jeszcze Komunię Agi
Rodzinne spotkanie...piękna uroczystość...
Fajna zabawa i pamiątka.
Buszowanie w necie za inspiracjami...do moich robótek.
Napawanie oczu pięknymi wytworami rąk dziewiarek!
Świetny relaks i impuls do dalszego działania.
Oczywiście nie siedzę bezczynnie i nie buszuje tylko...
Działam...
Dziergam mój kocyk, ale w głowie kłębi się
milion pomysłów na minutę...
W celu lepszego programowania działania...powyciągałam
motki
"do zagospodarowania"...
Łupy nabyte droga kupna w SH ;)
Orgia barw...
Siedzę i zerkam na tę stertę...
pogryzam własnej produkcji krówką...
I cieszę się...
Moim kawałkiem nieba
Kwiatami i roślinami, które sama zasadziłam a one się
odwdzięczają i rosną.
Bzem pachnącym...
I tą niedzielą wolną , cudną, leniwą...
Pozdrawiam
Dominika
poniedziałek, 11 maja 2015
....szafirowy koc...i historyja przerażająca;)
Opowiem Wam dziś historię, która zmroziła mi wczoraj krew w żyłach...
Jest majowa niedziela...tu jakieś wybory a tam jakieś "odpusty"...
Wieczorowa szarówką mąż mój umiłowany- porywa mię aby mnie wykorzystać...niecnie!
Nie- nie to co myślicie bynajmniej...świntuchy;)
Porywa mię...bo z racji niesprzyjającej aury...rowery męża i dzieci po niedzielnej wycieczce pozostały u babci...
Nic nie zwiastuje, tego czego nawet nie możemy się domyślać...
Nic nie zakłóca miękkości wieczoru...otulającej nas zewsząd...
Z samochodu wyjmujemy dziecięcy fotelik.
Spod fotelika wypada...
KRAKERS!
Prosto na zjazd do garażu, wyłożony kostką.
Bieleje na nim - jak znak!
Postanawiamy go tam zostawić..
Wszak może chcieć go skubnąć ptaszyna np jakowaś....
Brama z delikatnym szumem otwiera się i odjeżdżamy w tę
noc majową...
granatową...
podbita purpurą zachodu słońca...
Pominę szczegóły trasy i załadunku 3 rowerów do osobówki;)
Wracamy.
Milczymy rozkoszując się ciszą w aucie...wszak jesteśmy przez chwilę sami...załadowane z tyłu rowery także milczą...magiczna chwila.
Brniemy przez kałuże...pozostawiając za sobą pełgające promienie zachodu...jedziemy w noc czarną...
Dojechaliśmy!
Znajomy spokojny szelest bramy...i nagle...
BUM...jasność zalewa podjazd!
Bum...jasność zalewa schody!
No i dobra tak ma być..nie na darmo mam męża elektryka;)
W powodzi światła ukazuje nam się widok zgoła porażający...
Krwiożercza bestia...z zapałem pałaszuje krakersa...i nie jest ptakiem, ani myszą...ani nawet kotem sąsiada...
Metodycznie wciąga...pochłania i mamle...biedne samotne jasne ciastko na podjeździe...
Ta bestia nie zwraca na nas żadnej nawet najmniejszej uwagi...
Po prostu zgroza...naszego krakersa zajada najspokojniej w świecie-
ślimak!
Już im nie wystarcza sałata, petunie...ba nawet aksamitki...dziś krakers...jutro MY!!!
Musimy się chronić przed ślimacza zarazą...
krakersów im się zachciewa...koszmar i obłęd jakiś;)
O te emocje, ale już je zostawmy...
Chciała bym tylko nadmienić, że żaden ślimak nie ucierpiał w trakcie robienia tej fotki...ani później;)
<3
Bohaterem dzisiejszego posta jest bowiem nie kto inny tylko kocyk mój szafirek;)
Nareszcie ukończony!!!
A o to i spam kocykowy...
W roli Julii na balkonie - ja... w roli fotografa- Dziecię me nr 1
Na koniec zdjęcie...nieszczególne...aczkolwiek okraszone przez Dziecko hasłem...
Mama jesteś jak Batman...
Więc zamieszczam...choć wyglądam jak "przez okno";)
Poza kocykiem chciałam Wam pokazać jak hoduje to i owo...i że mi naprawdę rośnie;)...w rękach;)
Moje kompozycje balkonowe;)
Oraz kwiatki czekające na przesadzenie do ogrodu;)
Mam ich więcej...ale jak to wygląda Wszyscy wiedzą...więc szkoda przedłużać;)
Dziękuję za uwagę...
Miłego wieczoru życzę Wszystkim...
Witam nowych Obserwatorów!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


