Też w dzieciństwie lubiłam małym nożykiem wykrajać skórkę i kroić na drobniutkie niteczki lub kosteczkę, ale z czasem moja mama zaordynowała, że nie robimy już tak skórki bo bardzo dużo w niej chemii i ja w domu też nie robię, chociaż czasami mam ochotę i myślę, że w tej kupnej też jest dużo chemii. I nagietki też kocham.
Lekko pomarańczowe mam od urodzenia ;-) A co do łączenia to mam pomarańczową sypialnię z bialymi meblami i jeszcze bedzie szary do tego, kiedyś... jak zrobię... pled na łóżko :-)
Też w dzieciństwie lubiłam małym nożykiem wykrajać skórkę i kroić na drobniutkie niteczki lub kosteczkę, ale z czasem moja mama zaordynowała, że nie robimy już tak skórki bo bardzo dużo w niej chemii i ja w domu też nie robię, chociaż czasami mam ochotę i myślę, że w tej kupnej też jest dużo chemii.
OdpowiedzUsuńI nagietki też kocham.
Lekko pomarańczowe mam od urodzenia ;-) A co do łączenia to mam pomarańczową sypialnię z bialymi meblami i jeszcze bedzie szary do tego, kiedyś... jak zrobię... pled na łóżko :-)
OdpowiedzUsuńTeż uwielbiam skórkę pomarańczy i w ogóle ten owoc. A kolor to tylko na włosach. 😊
OdpowiedzUsuń